DJ KURSY - organizatorzy deejay kursów powinni być weryfikowani przez Ministerstwo i powinni mieć licencje - certyfikaty !!!










NEWS Z MAJA 2017

starodawne parcie na Bank trwa czyli zarabianie na naiwniakach, którzy myślą, że jakikolwiek kurs zrobi z nich deejayów i otworzy drogę do pracy, sławy, kasiory i czego tam jeszcze ?! :-)))))  

Poniżej dwaj od lat działający DJ-edukatorzy, "przodownicy pracy" w polskich DJ-kursach :-))))


Wypuścili na rynek tysiące "deejayów" - najwięcej na świecie i powinno to trafić do księgi rekordów Guinnessa :-))))


Nie dało jednak to wszystko pożądanego efektu czyli deejayów klasy światowej ... Tego nigdy w Polsce nie było, nie ma i nie będzie :-))))


Wniosek z tego, że coś tu nie halo !!
















... kursów ci w Polsce od zajeb*nia. 


Czegoś takiego nie było i nie ma na całym świecie !!
Wiem to na 2000% bo od lat mam max i super solidne kontakty ...

„Produkują” masowo DJ-ułemy, którzy potem choćby za darmo, albo i za dopłatą cisną się do grania licząc na karierę typu Tiesto czy inny „van gogh”.

Zadajmy sobie jednak pytanko - czy kursy są w Polsce potrzebne (w dodatku takie kursy czyli max popelina, ściema) skoro dawno już mamy nadmiar deejayów nad ilością dyskotek i to chyba ze 400% :-))) ??

Ja twierdzę, że kursy są zbędne i w sytuacji jaką mamy służą jedynie do klepania kasy i naciągania naiwniaków !!

Moim zdaniem (a swoje i dużo wiem) powinno być tak jak w latach ‘70 kiedy to zainteresowany tym zawodem najpierw przyglądał się pracy zaprzyjaźnionego deejaya, a potem (w zależności od talentu i solidności zainteresowań) grywał pod okiem lepszych aż się nauczył i wtedy wpuszczano go na lepsze bloki albo zatrudniała go inna dyskoteka.

Długa praktyka u DJ-mistrza czyniła z łebka deejaya. Zasada znana w świecie rzemieślniczym :-))) Sam wyszkoliłem chyba ze 20 takich deejayów, którzy grywali w tamtych czasach to tu to tam, ale pewnie nie było w ich sercu zbyt mocnej pasji bo dziś ślad po nich zaginął ...

A może to specyfika polskiego rynku i środowiska, gdzie nie ma deejayów z lat ’70 tak jak to jest w USA, UK czy Italii. Tu deejaye pionierzy nie istnieją. Nawet trudno ich odnaleźć. No a o solidnej dyskotece gdzie by taki dj-pionier grał i miał adekwatną klientelę to w Polsce real-SF !

Tu z powodu wypaczenia wszystkiego w latach ’70 przez paru komuch-karierowiczów typu Walicki, Kondratowicz czy Halber oraz posłusznych im zweryfikowanych ‘deejay-prostytutek’ – wszystko poszło złym torem.

Efektem wypaczeń czyli „debilnych weryfikacji”, podziałów, kategorii, itp. bzdetów mamy dziś mutancję nie szanującą poprzedników, swoich korzeni i historii. Brak nauczania historii powoduje jedynie pogłębianie się patologii, wstecznictwa i zacofania. Tu nie ma autorytetów, normalności. Jest dzikość, prymityw i max DJ- buractwo ...

A NAJGORSZE JEST TO, ŻE MAMY U NAS DZIWAKÓW TĘSKNIĄCYCH ZA PRL-SYFEM, KTÓRZY ZGŁASZALI SWEGO CZASU CHĘĆ POWROTU DO WERYFIKOWANIA, DZIELENIA, UDZIELANIA CERTYFIKATÓW, ITP. - BADZIEWIA ! 

Na szczęście wolność wywalczona przez bohatera narodowego Wałęsę i paru jego kolesi uczyniła niemożliwym nawrót do komuch-dyktatury i tęsknoty paru nawiedzonych z naszego środowiska spełzły na niczym :-))))))))

Deejaye jednak mają zbyt małą i prawdziwą wiedzę historyczną aby w/w, nawiedzone ludki eliminować ze swego środowiska zanim narobią więcej spustoszenia ...



- - - - - - >> prawda o historii dyskotek i deejayów lat '70 i '80 w PRL Polsce - czytaj w gigantycznej książce:


http://www.ebay.pl/itm/DISCJOCKEY-zdeptane-marzenia-/251674698791?









text poniżej to tylko fragment bloga - tu jest cały:

http://dj-kurs-dj-kurs.blogspot.com/




DEEJAY SIEROTKI ...


Są młodzi i są ich setki albo i tysiące. Wielu z nich pokończyło przeróżne deejay kursy. Mają dyplomy, certyfikaty itp. bzdety, które okazują się nic a nic nieprzydatne w praktyce i brutalnym życiu. Czekają na wolne miejsce w byle dyskotece latami. 

Znane w Polsce organizacje i wodzowie deejay środowiska często nazywają ich: "dejoty" albo "piraci". Nie należą do żadnych koterii czy wspierających siebie wzajemnie grup kolesi. Są odrzuceni, poniewierani i poniżani. W końcu ściągają  z legalnego(!) internetu setki mp3 i idą grać za darmo albo za 50zł za noc bo chcą wreszcie się pokazać, że są tak samo dobrzy jak inni. 

Wierzą w mżonki i SF, że będą sławni i bogaci jak ci z zagranicy ! A prawda jest taka, że nigdy to nie nastąpi w polskich warunkach w jakich przyjdzie im niewolniczo pracować. 

99% z powyższego opisu to zło i patologia. Nie powinno tak być, ale tak jest i nikt z tym nic nie robi !! 

Po latach obserwacji kompletnie przestałem wierzyć, że polskie deejay środowisko rozwiąże ten bolący problem. To mogą za nich zrobić jedynie ludzie, instytucje państwowe spoza deejay środowiska - czyści i nie skrzywieni, nie uszkodzeni zarazą ...







SŁYSZY SIĘ OPINIE, ŻE DEEJAYÓW JEST W POLSCE ZA DUŻO, A JEDNOCZEŚNIE "SZKOLI" SIĘ ICH MASOWO NA DZIESIĄTKACH RÓŻNYCH KURSÓW SETKI ROCZNIE.

Czy ktoś "szkoli" deejayów bo ich kocha ? Nie - "szkoli" się ich bo to ogromna kasa ! 

Następstwem tej patologii jest potem masa chłoptasiów, szukających zaczepienia w jakiejkolwiek dyskotece - za darmo albo za 50zł za noc grania !

Burzą się ci, którzy deejayami zostali wcześniej, pewnie także po takich samych kursach, itp. Żądają usunięcia konkurencji z rynku, wymyślają czy raczej przywołują trupy z komunistycznej PRL przeszłości czyli zgubne idee weryfikowania, certyfikowania, itp.


xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx



Nie ma nic złego w kursach dla deejayów pod warunkiem że są to dobre kursy, a nie paści mające jedynie na celu wytarganie kasy od (siłą rzeczy) naiwnych marzycieli.

Mamy w Polsce niestety od lat całą masę kursów niedoróbek – efektem, których jest kontynuacja wszystkich nieszczęść naszego środowiska zamiast przerwania i zmiany stylu oraz zasad funkcjonowania polskich dyskotek i deejayów.

Toczy się nieprzerwanie pewna schio-afera w naszej kochanej ojczyźnie w tym co robią gonzo-wodzowie środowiska deejayskiego. Najpierw masowo i często oraz bardzo wadliwie „szkolą”, „certyfikują” niby to deejayów i dzieje się to od wielu, wielu lat na przeróżnych „kursach” – a potem biadolą, że deejayów jest za dużo i chcą kasować to młode deejaystwo za to że ci młodzi z braku pracy, - wynik braku układów, dojść, znajomości (czyli patologii dyskotekowej) pracują za darmo albo za 50zł - za noc grania – bo myślą sobie, że jak się pokażą to potem może ktoś ich zatrudni za jakieś normalne pieniądze. NIC Z TEGO !!

Na miejsce każdego z nich czeka 100 następnych niby to deejayów z „dyplomami” i „certyfikatami” dopiero co ukończonych „kursów” - wygłodniałych sławy, kariery i kasy. Chętnie wskoczą na miejsce kolegi za darmo albo za te symboliczne 50zł za noc jak tylko ktokolwiek z tych gdzieś tam grających wychyli się i właściciel go wypierdzieli ...


Dlaczego tak masowo robi się te „kursy”. A no tylko i wyłącznie dlatego, że jest to ogromna kasa – prawie za nic. Przeciętny „kurs” kosztuje 1.200zł – 2.000zł x powiedzmy 30- naiwnych kursantów = 60.000zł w dwa – trzy tygodnie. Koszt takiego kursu dla organizatora to max jakieś 20.000zł – zakładając, że zapłaci od tego stosowny podatek (chyba 19%). Zostaje 40.000zł czystego zysku – i tak kilka razy w roku i przez wiele lat.

Kursy, które się dotychczas w Polsce odbyły wypuściły na rynek jakieś 5 - 10 tysięcy niby to deejayów – a może i więcej. Nikt tego nie kontroluje bo nikomu na takich statystkach nie zależy. Tak na marginesie – to jest kolejne dziwactwo naszego środowiska, a mianowicie nigdy nie policzono i nie spisano ilu mamy deejayów w tym ilu czynnych + ilu każdego roku dochodzi nowych z tych tzw. „kursów” ?! No ale dziwactw w tym akurat środowisku jest masa cała i nic nie powinno zbytnio zaskakiwać.


Jedną z bolesnych i wysoce szkodliwych oznak degrengolady polskiego deejay środowiska w przeciwieństwie do np. USA, UK czy Italii jest brak jakichkolwiek autorytetów, fachowców, znawców uznawanych niepodważalnie przez wszystkich. Jest to ewidentny efekt wieloletniego, wzajemnego wyniszczania i szkalowania, wściekłego zagryzania się oraz niekompletnego i złego szkolenia młodzieży, której nie naucza się naszej historii czy (marzenie) historii światowej.      np.: http://yahudeejay1970.blogspot.com/

Polski deejay nie wie nic o korzeniach swojego zawodu, o poprzednikach, którzy to wszystko na początku lat ’70 czy później, budowali. Widzi natomiast, że wszyscy się gryzą. Przyjmuje zatem ogólnie panującą podstawę zachowania i także podgryza gdzie może aby się wybić.

W momencie pojawienia się na drodze takiego młodego deejaya jakichś osób / deejayów pionierów, ważnych w przeszłości i zasłużonych z potężną wiedzą i doświadczeniem dochodzi do zjawiska znanego pod nazwą - ignorancji. Deejay nie wie kogo spotkał i nie ma zamiaru tego kogoś uznawać za przyjaciela, doradcę czy nauczyciela godnego uwagi. Nikt tego młodemu deejayowi nie zaszczepia, nie naucza go.

W zamian za to młody deejay obserwując środowisko uczy się cwaniactwa, kombinatorstwa i wszystkiego złego co prowadzi potem do kontynuacji degrengolady – zamiast naprawy czy prawidłowej kontynuacji.

Mamy w Polsce sytuację tragi-komiczną. Wszyscy – wszystkich szkolą, ale nic dobrego z tego nie wynika – no może poza rosnącymi zasobami finansowymi na kontach organizatorów owych kursów.



xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


Należy bezwzględnie skończyć w Polsce z dowolnością i tzw. wolnością rynkową dla organizatorów wszelakich deejay kursów, które w większości są masowym i zwykłym naciąganiem na kasę naiwniaków marzących o zawodzie i karierze deejaya ...

Ministerstwo Kultury czy Pracy czy Edukacji powinno bezwzględnie, dokładnie i ostro weryfikować organizatorów deejay kursów, a następnie wydawać im "licencje / certyfikaty".







Czy dj kursy, licencje, certyfikaty, itp. pomogły albo pomagają wam w pracy ?

Czy jakość i tematy wykładów oraz wiedzę oraz doświadczenie wykładowców oceniacie jako odpowiednie, na przyzwoitym poziomie czy może odwrotnie ?? 

Chętnie poznamy wasze OPINIE oraz losy deejayów, którzy zapłacili i zaliczyli takie dj kursy, posiadają dyplomy, certyfikaty.  


Napiszcie do nas ...  52disco70@gmail.com




xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx



Cytujemy poniżej opublikowane w internecie obrazki dotyczące dj kursów i dj certyfikatów. 

Jak widać było i jest tego masa - zbyt wiele 

jak na potrzeby polskich dyskotek :-))) 
[a pokazujemy jedynie parę obrazków z całej ilości kursów, itp.]

Ktoś, któreś z istniejących i działających ministerstw powinno to wszystko bezwzględnie "ZWERYFIKOWAĆ" i wydać "CERTYFIKATY" na organizację kursów :-)))










NEWS Z MAJA 2017

starodawne parcie na Bank trwa czyli zarabianie na naiwniakach, którzy myślą, że jakikolwiek kurs zrobi z nich deejayów i otworzy drogę do pracy, sławy, kasiory i czego tam jeszcze ?! :-)))))  

Poniżej dwaj od lat działający DJ-edukatorzy, "przodownicy pracy" w polskich DJ-kursach :-))))

Wypuścili na rynek tysiące "deejayów" - najwięcej na świecie i powinno to trafić do księgi rekordów Guinnessa :-))))

Nie dało jednak to wszystko pożądanego efektu czyli deejayów klasy światowej ... Tego nigdy w Polsce nie było, nie ma i nie będzie :-))))

Wniosek z tego, że coś tu nie halo !!
















 




PRAWA AUTORSKIE / COPYRIGHT

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz